Dlaczego nie działa prawo przyciągania?

Jeżeli przezwyciężysz lenistwo i potrzebę ciągłego otrzymywania bodźców z zewnątrz. Jeśli od teraz zaczniesz codziennie programować się na dobrobyt, już za kilka dni spotka Cię pierwsza niespodzianka. Możesz ją potraktować jako szczęśliwy fart.

Nadal się programujesz. Kolejny fart, i kolejny. Zaczynasz wierzyć, że to działa naprawdę.

Pewność przychodzi w chwili, kiedy materializuje się najważniejszy na ten moment cel, a potem już idzie jak po maśle.

Dlatego wybieranie z katalogu wszechświata nie wymaga Twojej wiary, by zacząć. Potrzebna jest ciekawość.

Nawet jeśli uważasz, że to bzdury, ale masz chęć, by udowodnić innym, że to nie działa – wystarczy.

Chęć wzięcia udziału w eksperymencie zmienia wszystko. Bo ta chęć to prawdziwa gotowość na doświadczenie. I wtedy doświadczasz.

Ale kiedy doświadczasz, bo wiesz, że musi Ci to coś pomóc i oczekujesz tylko jednego wyniku, bez ciekawości, w świadomości, że to różdżka czarodziejska, zamykasz sobie dostęp do obfitości.

Transerfing nie działa. Transerfing nie istnieje. To tylko instrukcja obsługi Twoich myśli, które musisz wypuścić na wolność.

Zapomnij o tym, ile masz lat. Zapomnij gdzie jesteś i z kim. Zapomnij ile masz na koncie. Zapomnij czego się boisz, co lubisz i czego nienawidzisz. Włóż to wszystko do jakiegoś worka i zrzuć z wysokiego mostu do rwącej rzeki.

Nagi, bez zbędnego bagażu, stwórz w umyśle obraz siebie, jakim chcesz się widzieć, czuć i jak chcesz o sobie myśleć.

Utrzymuj ten obraz w umyśle tak długo, aż nie zacznie się wyłaniać z mgły rzeczywistości.

Czy nazwiesz to prawem przyciągania, czy inaczej, nie ma to znaczenia. Znaczenie ma konsekwencja. Jeśli porzucisz chęć natychmiastowego otrzymania dowodu na działanie tego prawa, otrzymasz wszystko.

 

Jeśli nie, za rok będziesz żałować, że straciłeś czas, bo wciąż jesteś w tym samym miejscu.

Tylko ok 4% ludzi na świecie jest wytrwałych. Możesz to potraktować jako dobrą lub złą wiadomość. Tylko 2,5% osiąga to, co zaprogramowało w swej przestrzeni.

Reszta ludzi wierzy innym. Każdy ma swoją rolę do odegrania. Ja nie wiem, jaką ja mam, ale z własnego doświadczenia już wiem, iż jestem w grupie 4% na pewno.

Co do 2,5%, osiągnęłam już wszystko, co zaplanowałam, ale teraz planuję kolejne. Jestem gotowa na nowe doświadczenie. Tym razem uzbrojona jestem w nową wiedzę i aż mnie nosi, żeby zobaczyć, czy to zadziała.

Zgłosiły się do mnie 3 osoby, tak niezależnie zupełnie, z różnych środowisk. Potrzebują wspólnie podjąć wyzwanie.

Przestałam pracować z ludźmi z zewnątrz, spoza kręgu Transerferów. Prawdziwych Transerferów, gdzie na bieżąco, na każdym kroku wszystko opiera się o zasadę kontrolowania myśli.

To jest cudowny system, bo w naturalny sposób każdy z nas wie, co robi dobrze, gdzie się wykłada i co u niego działa, co wzmocnić, a co odpuścić. Pełna odpowiedzialność za kreację obrazów.

Piszę: kreację obrazów, nie rzeczywistości. To subtelna, ale istotna różnica.

Jeśli zajmujesz się kreacją, zwróć uwagę, jakie są Twoje przekonania. Jeśli uwierzyłeś, że skoro jesteś stworzony na obraz i podobieństwo Boga, to masz te same moce i możesz kreować rzeczywistość. Dlaczego więc wciąż tkwisz tam, gdzie jesteś?

Czy aby na pewno masz te same moce co Bóg? Czy może dałeś się wkręcić w new age?

Powiem tak: rzeczywiście możesz mieć wszystko, o czym sobie zamarzysz, ale nie otrzymasz tego dopóty, dopóki będziesz wierzyć, że jesteś bogiem lub stwórcą własnej rzeczywistości.

Pułapka, w którą też sama wpadłam jakiś czas temu. Wtedy skończyły się cuda w moim życiu, a pojawiły się kłopoty. Uwierzyłam w bluźnierstwo i ponosiłam konsekwencje. Kolejne skuteczne zwiedzenie ludzi, którzy mają dobre intencje.

Jeżeli chcesz znać prawdę, dokop się do pierwotnego znaczenia słowa „Pokora”, które dzisiaj ma zupełnie inne, wypaczone znaczenie.

Do dzieła.